Dobra wiadomość dla konsumentów wyrobów mięsnych

Prawdopodobnie wszyscy słyszeliśmy mit, że w parówkach czy kiełbasach gotowanych nie ma mięsa. Jakoby można tam znaleźć wszystko, tylko nie mięso.

Technolodzy z Krekenavos Agrofirma pięć lat temu podjęli się obalenia tych stereotypów i stworzyli prężnie rozwijającą się oraz niezwykle udaną linię produktów „Mėsinga” (Mięsna). 20 produktów wyjątkowej jakości oraz wiosenna nowość – mięsne szaszłyki – to dziś niekwestionowani liderzy rynku.

Czasem mięsa może być za dużo

Jak opowiada główny technolog Krekenavos Agrofirma, Andrius Krivošejevas, najpierw zdecydowano się na stworzenie gotowanych kiełbas i parówek „Mėsinga”, ponieważ na rynku nie było takiego produktu, a potrzeba była odczuwalna. „Do tej pory w takich wyrobach innych producentów było tylko około 75% mięsa i to było zdecydowanie za mało, więc postanowiliśmy to zmienić. Intensywne próby zmierzające do uzyskania najlepszego smaku trwały dość długo” – opowiada technolog. „Każdego dnia, stosując coraz to inne receptury, przeprowadzaliśmy do dziesięciu prób – różniły się one ilością przypraw, ich składem oraz zawartością mięsa”.

Mówiąc o subtelnościach produkcji, technolog wspomina dość kuriozalną sytuację. „Chcieliśmy produktu o najwyższej możliwej zawartości mięsa, więc w jednej z receptur zaplanowano rekordowe 97% mięsa. Jednak po spróbowaniu próbki zrozumieliśmy, że parówki są po prostu niejadalne – nie dało się ich przekroić, trudno było je gryźć, a smak mógłbym porównać do bardzo suchego i twardego mięsa” – uśmiecha się specjalista, dodając, że w dążeniu do harmonii jakości i smaku przeprowadził mnóstwo testųw, aż w końcu powstały wyroby, jakie znamy dzisiaj.

„Widząc, że klienci bardzo szybko docenili nowy produkt, poczuliśmy impuls do dalszego tworzenia – tak powstały parówki wędzone na gorąco, parówki wołowe i drobiowe oraz kiełbasy dojrzewające i wędzone na zimno. Swoją drogą, ich smak jest boski. Nie stosowaliśmy jednego standardu dla całej linii 'Mėsinga’ – o ile ekstremalnie wysoka zawartość mięsa nie sprawdziła się w parówkach gotowanych, o tyle w przypadku produktów dojrzewających ukazała całą paletę smaków” – mówi technolog, którego parówki z linii „Mėsinga” zostały nagrodzone złotym medalem.

Wiosenna nowość – mięsne szaszłyki

„Wyprodukowanie smacznego produktu mięsnego nie jest takie proste. Pewnie nie wiedzieli Państwo, że podczas rozdrabniania mięsa na kiełbasy czy parówki podlega ono ogromnemu oddziaływaniu mechanicznemu, co aktywuje białko mięsne, które, potocznie mówiąc, 'wiąże’ masę. Ponadto podczas siekania mięso bardzo szybko się nagrzewa. Aby wszystko idealnie rozdrobnić i uzyskać jednolity produkt bez grudek, stosuje się specjalną technologię chłodzenia emulsji” – zdradza kulisy produkcji Andrius Krivošejevas.

Mówi on, że w swojej „magicznej kuchni” na nadchodzące lato przygotował kolejny mięsny produkt – szaszłyki.

„Litwini już dawno wybrali, jakie mięso najbardziej im odpowiada. Oczywiście jest to karkówka wieprzowa, a dokładniej mięsień i odrobina tłuszczu, który, nawiasem mówiąc, również jest mięsem. Minimalna ilość tłuszczu jest niezbędna, aby szaszłyk był soczysty. Gdybyśmy piekli samą szynkę, byłaby ona o wiele bardziej sucha.

Przygotowując marynatę, jako jedyni na rynku używamy wyłącznie naturalnego oleju rzepakowego, i to w niewielkiej ilości – tylko tyle, by przyprawy rozłożyły się równomiernie. Dzięki temu szaszłyk jest wysokiej jakości, a po upieczeniu smakuje najlepiej” – opowiada specjalista.

Fakty:

  • Linia „Mėsinga” składa się z 20 produktów.
  • Parówki mleczne „Mėsinga” zdobyły złoty medal.
  • Najnowszym członkiem rodziny „Mėsinga” są szaszłyki.

Przeczytaj także